Góra lodowa to popularny mem, używany by przedstawić jak głęboko może sięgać mikro-kosmos informacji na jakiś temat. Ponad poziomem wody widać jedynie czubek góry lodowej - symbolicznie przedstawiający to, co oczywiste i znane wszystkim. Na głębszych poziomach znajduje się wiedza mniej dostępna i mniej powszechna.
Znam wiele teorii i pomysłów na temat przeciwstarzenia, bo siedzę w temacie od lat, ale większość z nich zakwalifikowałabym do kategorii "nie ma aż takiego znaczenia dla przeciw-starzenia jak by się wydawało". Co nie zmienia faktu, że dla laika wszystkie te teorie będą bardzo intrygujące i każda będzie budzić nadzieję, że jest tą jedyną, która wyeliminuje z twarzy objawy starzenia.


1. Wiedza powszechna:
Retinol - obecnie "modny" składnik kosmetyczny, po którym dużo osób sobie bardzo dużo obiecuje. Retinol, jak wiele innych składników, może delikatnie zwiększać produkcję kolagenu w skórze, ale nie rozwiązuje problemów objawów starzenia związanych z kształtem i proporcjami twarzy.
Botox - paraliżuje mięsień zmuszając go do wydłużenia się (gdy mięsień jest rozkurczony, jest dłuższy), przez co skóra ma więcej przestrzeni na której może się rozciągnąć. Stosowany na czole, szyi oraz w zewnętrznych kącikach oczu daje iluzję młodości, czasami kosztem mimiki.
Wypełniacze - większość osób, jest absolutnie przekonana, że z wiekiem twarz traci objętość. Jednak wystarczy spojrzeć na dowolne zdjęcia porównujące młode i dojrzałe twarze, by zauważyć, że z upływem lat, dolna 1/3 twarzy intensywnie przybiera na objętości:

2. Fani pielęgnacji
Masaż Twarzy - ma długą tradycję i wiele odmian. Od gua sha, bojin, qi gong, po korugi i golgi, kobido, Tanaka i wiele innych... Masaże od wieków zwracają naszą uwagę, ponieważ każdy z nas doświadcza z czasem zakurczania się i twardnienia mięśni twarzy - więc dowolna technika masażu (nawet poklepywanie się dłonią, lub masowanie dowolnym gadżetem) do jakiegoś stopnia mięśnie zrelaksuje i przywróci twarzy oznaki młodości. Jednak większość masaży oparta jest na intuicji i folklorze, nie na faktycznej wiedzy o mięśniach twarzy, przez co ich efekty są z natury ograniczone. Jako ciekawostkę dodam jednak, że firma Shiseido potwierdziła obserwacją naukową, że pocieranie i ugniatanie cery promuje produkcję kolagenu, więc nawet najbardziej nieporadny masaż ma pozytywny wpływ na cerę.
Glikacja - glikacja to naturalny proces uszkadzania białek w skórze, skorelowany z poziomem glukozy we krwi. Choć glikacja odpowiada za maleńki procent uszkodzenia skóry (w porównaniu do 80% za które odpowiadają promienie UV) i nie ma wpływu na kształt, ani proporcje twarzy (a więc faktyczne objawy starzenia), wiele osób gotowych jest w imię walki z glikacją przestawiać się na restrykcyjne diety bogate w mięsiwo... mimo, że najlepszym źródłem naturalnych supresantów glikacji są rośliny.
3. "Spędzam trochę czasu na Reddicie o pielęgnacji"
Hydrolizowany kolagen - kolagen to główny budulec skóry oraz wielu tkanek w ludzkim ciele, więc od dekad szukano związku konsumpcji kolagenu z jego produkcją. Choć w 2019 opublikowano zbiorczy przegląd prac naukowych potwierdzający skuteczność suplementacji hydrolizowanym kolagenem dla elastyczności skóry, sam mechanizm jego działania pozostaje nieznany. Choć moim zdaniem prawdopodobnie kluczem do zagadki jest prolyl-hydroxyprolina, która jest jednym z trzech aminokwasów budujących włókna kolagenu. Badania potwierdzają, że gdy skóra jest uszkodzona, w miejscu zranienia zwiększa się ilość prolyl-hydroxyproliny, co motywuje fibroblasty do zwiększonej pracy (polecam też zajrzeć na to i to badanie). Konsumowanie połamanego na małe kawałki (czyli hydrolizowanego) kolagenu zwiększa ilość proryl-hydroxyproliny w skórze, co być może przez nasze ciało jest interpretowane jako sygnał, że doszło do uszkodzenia na całej jej powierzchni i trzeba naprodukować dodatkowego kolagenu, by "załatać" potencjalne zranienie. Efektem jest produkcja dodatkowych włókien kolagenu, co przekłada się na bardziej elastyczną skórę.
EMS i Mikro-prądy - terminy błędnie używane zamiennie. EMS to elektro-stymulacja mięśni wywołująca skurcz mięśnia, zaś mikro-prądy jedynie przepuszczają przez skórę napięcie. Oba są od dekad testowane, solidnie przebadane i udowodnione jako nieskuteczne narzędzia w redukcji objawów starzenia, co nie zmienia ich powracającej co kilka lat popularności i nadziei, jaką oferują. Większość osób obserwujaca poprawę kształtu twarzy po wymasowaniu jej drogim gadżetem z mikro-prądami obeserwuje po prostu chwilowe rozluźnienie mieśni twarzy wywołane masażem manualnym. Można się równie dobrze wymasować wyłączonym gadżetem, albo jakąś piłeczką czy nawet łyżeczką, by mieć identyczne efekty "liftingu".
Urządzenia wywołujące gwałtowne skurcze mięśni szarpią za mięśnie z nimi połączone i mogą pośrednio dawać efekt wydłużenia niektórych mięśni twarzy, niestety kosztem potencjalnego nadmiernego kurczenia innych.
4. Czytelnicy Azjatyckiego Cukru

Dlatego dno doliny łez jest relatywnie twarde w dotyku i nieruchome. Wstrzykiwanie wypełniacza w "doliny łez" permanentnie niszczy wiązadła podtrzymujące, o czym specjaliści medycyny estetycznej standardowo NIE informują.
MMP - metaloproteinaza macierzy komórkowej to enzym "rozcinający" włókna kolagenu. MMP uaktywnia się przy stanach zapalnych oraz w obecności wolnych rodników (jak np. przy ekspozycji skóry na promienie UV). W dłuższej perspektywie czasowej aktywność MMP ma negatywny wpływ na fibroblasty, które słabiej poruszają się po "porozcinanych" włóknach kolagenu. Tłumaczy to wrażenie, że skóra gdy zaczyna tracić elastyczność, robi to w tempie wykładniczym - bo niestety im bardziej połamany kolagen, tym mniejszy potencjał jego odnowy.

MMP aktywowany jest przez wolne rodniki, ale również lipidy oraz hormony. Obecnie nie są znane kosmetyczne substancje ograniczające działalność MMP, więc zazwyczaj kosmetyki oferują anyoksydanty, które neutralizują wolne rodniki lub wzmacniają naczynia krwionośne i limfatyczne, by ograniczyć wyciekanie lipidów.
Waskularna teoria sińców pod oczami - Internet jest tak zapchany po brzegi artykułami przypisującymi zsinienie pod oczami najróżniejszym przyczynom, że dokopanie się do faktycznych badań na ten temat jest trudne. Obserwacje naukowe sugerują, że sina barwa pod okiem to głównie efekt wyciekania czerwonych krwinek z naczyń krwionośnych.

Gdy krwinki uciekną do przestrzeni międzykomórkowej, muszą zostać rozłożone na części składowe i oczyszczone w procesie identycznym jak gojenie klasycznego siniaka. Ponieważ stale wyciekają, proces ich usuwania nigdy się nie kończy. Więcej o naczyniach krwionośnych i ich stanie jest omówione na najniższym poziomie.
"Mewing" - teoria głosząca, że odpowiednia pozycja języka może pozytywnie wpłynąć na ułożenie żuchwy, kształt podniebienia oraz jakość zgryzu, pośrednio prowadząc do poprawy atrakcyjności twarzy, jak i objawów starzenia. Mewing nie wymaga żadnej inwestycji i każdy może go praktykować poprzez ćwiczenie odpowiedniego ułożenia języka. Ten łatwy do przeskoczenia próg na wstępie oraz relatywna prostota teorii przyczyniają się do ogromnej popularności tego pomysłu. Jednak na setki tysięcy, jeśli nie miliony "mewingujących", bardzo mało osób osiągnęło obiecywany sukces. Dlatego z jednej strony ciężko mi oznaczyć "mewing" jako mit, ale uważam, że prawdopodobnie większe szanse na sukces ma wizyta u ortodonty estetycznego i klasyczne metody korekty zgryzu. Wiele osób ma też skrzywioną przegrodę nosową i jej korekta może mieć bardzo korzystny efekt dla jakości życia oraz wyglądu twarzy.
5. "Potrafię wpisać adres PUBMED z pamięci"
6. "Wydałam 39 euro na PDFa z badaniami na temat starzenia twarzy"
7. Starzenie twarzy to tylko teoria
Malaris - to drobny mięsień zaczepiony na kości policzkowej, który "podtrzymuje" cały policzek. Mięsień jest na tyle drobny, że dezintegruje się zaraz po śmierci, przez co pozyskiwanie wiedzy na jego temat jest bardzo utrudnione. Dodatkowo jego występowanie w populacjach ludzkich wacha się pomiędzy około 2% dla mieszkańców Europy, do 50-65% w populacjach Azji i Afryki (co potencjalnie tłumaczy, dlaczego postrzegamy twarze osób z tych regionów jako wyglądające "wiecznie młodo", gdyż ich policzki są odporniejsze na opadanie). Malaris jest o tyle interesujący, że jeśli się go posiada i przez przypadek sparaliżuje się go botoksem, twarz zaczyna zauważalnie "lecieć w dół". Prawda jest taka, że nasza wiedza na temat mięśni twarzy jest dość ograniczona i malaris jest tylko jednym z przykładów tego, jak wiele jest jeszcze do odkrycia.