Metody przeciwstarzenia - mity, teorie i ciekawostki

Góra lodowa to popularny mem, używany by przedstawić jak głęboko może sięgać wiedza lub mikro-kosmos informacji na jakiś temat. Ponad poziomem wody widać jedynie czubek góry lodowej - symbolicznie przedstawiający to, co oczywiste i znane wszystkim. Na głębszych poziomach znajduje się wiedza mniej dostępna i mniej powszechna.

Znam wiele teorii i pomysłów na temat przeciwstarzenia, bo siedzę w temacie od lat, ale większość z nich zakwalifikowałabym do kategorii "nie ma aż takiego znaczenia dla przeciw-starzenia jak by się wydawało". Co nie zmienia faktu, że dla laika wszystkie te teorie będą bardzo intrygujące i każda będzie budzić nadzieję, że jest tą jedyną, która wyeliminuje z twarzy objawy starzenia.

 
Problem polega na tym, że większość owych teorii skupia się na skórze, błędnie zakładając, że to skóra jest podstawą młodego wyglądu. Ale w erze filtrów, kosmetyków i zabiegów, coraz więcej osób ma idealną, bezzmarszczkową cerę, ale nie oznacza to wcale, że wyglądają młodo:
Objawy starzenia twarzy to głównie zmiany w proporcji i kształcie twarzy, więc skupianie się na osiągnięciu idealnej cery, bez zwracania uwagi na kształt i proporcje twarzy, samo w sobie nie jest wystarczającą praktyką przeciw-starzenia.
Przyjrzyjmy się więc górze lodowej w szczegółach:

1. Wiedza powszechna:

SPF - w niszach internetowych zajmujących się przeciwstarzeniem SPF ma status kultowy i powoli jego waga wzrasta też w popularnej świadomości. 
Retinol - obecnie "modny" składnik kosmetyczny, po którym dużo osób sobie bardzo dużo obiecuje. Retinol, jak wiele innych składników, może delikatnie zwiększać produkcję kolagenu w skórze, ale nie rozwiązuje problemów objawów starzenia związanych z kształtem i proporcjami twarzy.
Botox - paraliżuje mięsień zmuszając go do wydłużenia się (gdy mięsień jest rozkurczony, jest dłuższy), przez co skóra ma więcej przestrzeni na której może się rozciągnąć. Stosowany na czole, szyi oraz w zewnętrznych kącikach oczu daje iluzję młodości, czasami kosztem mimiki.
Wypełniacze - dają piękne efekty na zdjęciach zrobionych zaraz po wstrzyknięciu, ale potem migrują po twarzy i powodują, że dziwnie się rusza i rozrasta. 

2. Fani pielęgnacji

Migracja Twarzy - zbiorczy termin opisujący przemieszczanie się z wiekiem różnych elementów twarzy. Tradycyjnie migrację wiąże się z działaniem grawitacji, ale w mięśniowej teorii starzenia twarzy zakłada się, że to zmiany w napięciu mięśni prowadzą do "przeciśnięcia" na nowe miejsca tkanki tłuszczowej.
Joga Twarzy - to zbiorczy termin pod którym funkcjonuje wiele systemów ćwiczeń twarzy. Osoby je promujące błędnie zakładają, że jeśli skurczą mięśnie twarzy, skóra na nich położona również się skurczy, lub ewentualnie obiecując, że ćwiczony mięsień rozrośnie się na tyle znacząco, że skóra będzie miała więcej przestrzeni na której może się rozciągnąć. Jeśli ćwiczenia twarzy osiągają jakiekolwiek pozytywne efekty, to tylko dlatego, że nie da się wykonywać ćwiczeń mięsni twarzy bez jednoczesnego ich rozciągania w jakimś stopniu.
Masaż Twarzy - ma długą tradycję i wiele odmian. Od gua sha, qi gong, po korugi i golgi, kobido, Tanaka i wiele innych. Masaże od wieków zwracają naszą uwagę, ponieważ każdy z nas doświadcza z czasem zakurczania się i twardnienia mięśni twarzy - więc dowolna technika masażu (nawet poklepywanie się dłonią, lub masowanie dowolnym gadżetem) do jakiegoś stopnia mięśnie zrelaksuje i przywróci twarzy oznaki młodości. Jednak większość masaży oparta jest na intuicji i folklorze, nie na faktycznej wiedzy o mięśniach twarzy, przez co ich efekty są z natury ograniczone. Jako ciekawostkę dodam jednak, że firma Shiseido potwierdziła obserwacją naukową, że pocieranie i ugniatanie cery promuje produkcję kolagenu, więc nawet najbardziej nieporadny masaż ma pozytywny wpływ na cerę.
Glikacja - glikacja to naturalny proces uszkadzania białek w skórze, skorelowany z poziomem glukozy we krwi. Choć glikacja odpowiada za maleńki procent uszkodzenia skóry (w porównaniu do 80% za które odpowiadają promienie UV) i nie ma wpływu na kształt, ani proporcje twarzy, wiele osób gotowych jest w imię walki z glikacją przestawiać się na restrykcyjne i drogie diety nisko-węglowodanowe.

3. "Spędzam trochę czasu na Reddicie o pielęgnacji"

Wypełniacze bez wstrzykiwania - to grupa roślinnych substancji, które motywują naturalnie występującą pod skórą tkankę tłuszczową do zwiększenia objętości. Tradycyjnie używane do powiększania piersi i pośladków, zyskują popularność jako nieinwazyjny sposób na przywrócenie elementom twarzy objętości.
Hydrolizowany kolagen - kolagen to główny budulec skóry oraz wielu tkanek w ludzkim ciele, więc od dekad szukano związku konsumpcji kolagenu z jego produkcją. Choć w 2019 opublikowano zbiorczy przegląd prac naukowych potwierdzający skuteczność suplementacji hydrolizowanym kolagenem dla elastyczności skóry, sam mechanizm jego działania pozostaje nieznany. Choć moim zdaniem prawdopodobnie kluczem do zagadki jest prolyl-hydroxyprolina, która jest jednym z trzech aminokwasów budujących włókna kolagenu. Badania potwierdzają, że gdy skóra jest uszkodzona, w miejscu zranienia zwiększa się ilość prolyl-hydroxyproliny, co motywuje fibroblasty do zwiększonej pracy (polecam też zajrzeć na to i to badanie).  Konsumowanie połamanego na małe kawałki (czyli hydrolizowanego) kolagenu zwiększa ilość hydroxyproliny w skórze, co być może przez nasze ciało jest interpretowane jako sygnał, że doszło do uszkodzenia na całej jej powierzchni i trzeba naprodukować dodatkowego kolagenu, by "załatać" potencjalne zranienie. Efektem jest produkcja dodatkowych włókien kolagenu, co przekłada się na bardziej elastyczną skórę.
EMS i Mikro-prądy - terminy błędnie używane zamiennie. EMS to elektro-stymulacja mięśni wywołująca skurcz mięśnia, zaś mikro-prądy jedynie przepuszczają przez skórę napięcie. Oba są od dekad testowane, solidnie przebadane i udowodnione jako nieskuteczne narzędzia w redukcji objawów starzenia, co nie zmienia ich powracającej co kilka lat popularności i nadziei, jaką oferują. Większość osób obserwujaca poprawę kształtu twarzy po wymasowaniu jej drogim gadżetem z mikro-prądami obeserwuje po prostu chwilowe rozluźnienie mieśni twarzy wywołane masażem manualnym. Można się równie dobrze wymasować wyłączonym gadżetem, albo jakąś piłeczką czy nawet łyżeczką, by mieć identyczne efekty "liftingu".
 

4. Czytelnicy Azjatyckiego Cukru

Więzadła podtrzymujące - to jedna z tkanek twarzy, o której mało się mówi, a ma znaczenie w pojawieniu się zmian jak "dolina łez". Wiązadła podtrzymujące wyglądają jak rząd małych drzewkek przyczepionych do kości, których gałęzie przebiją się przez wszystkie warstwy tkanek twarzy. Dlatego dno doliny łez jest relatywnie twarde w dotyku i nieruchome. Wstrzykiwanie wypełniacza w "doliny łez" permanentnie niszczy wiązadła podtrzymujące, o czym specjaliści medycyny estetycznej standardowo NIE informują.
MMP - metaloproteinaza macierzy komórkowej to enzym "rozcinający" włókna kolagenu. Gdy dochodzi do zranienia skóry, MMP rozcina kolagen otaczający ranę, by stworzyć drogę dla białych komórek i innych substancji, które muszą dotrzeć do miejsca zranienia. Mechaniczne uszkodzenie skóry zwiększa poziom innych substancji (hydroxy-proliny, cytokin, itp.), co w drugiej fazie prowadzi do zagojenia skóry. Niestety MMP uaktywnia się również przy stanach zapalnych oraz przy ekspozycji skóry na promienie UV. Jednak ekspozycja na UV nie ma mechanicznego komponentu, który prowadził by do aktywowania mechanizmów gojenia - jedynie aktywne jest MMP, które rozcina kolagen i degeneruje tkanki. W dłuższej perspektywie czasowej ma to ogromny negatywny wpływ na fibroblasty, które słabiej poruszają się po "połamanymch" włóknach kolagenu. Tłumaczy to wrażenie, że skóra gdy zaczyna tracić elastyczność, robi to w tempie wykładniczym - bo niestety im bardziej połamany kolagen, tym mniejszy potencjał jego odnowy.
Astaksantyna w dawce 4mg dziennie znacząco ogranicza aktywność MMP. Produkty o działaniu antyosydacyjnym redukują ilość wolnych rodników aktywujących MMP. Zaś hydrolizowany kolagen motywuje do pracy nawet mało aktywne fibroblasty.
Ageless if you dare - to część legend i folkloru internetowego z końca pierwszej dekady XXI wieku, jak i ebook, który prawdopodobniej najbardziej zbliżył się do rozwiązania zagadki przecwistarzenia, ponieważ poza błędnie zalecanym napinaniem mięśni, zawierał też sugestie chwytania ich i rozciągania.
Waskularna teoria sińców pod oczami - Internet jest tak zapchany po brzegi artykułami przypisującymi zsinienie pod oczami najróżniejszym przyczynom, że dokopanie się do faktycznych badań na ten temat jest trudne. Obserwacje naukowe sugerują, że sina barwa pod okiem to głównie efekt wyciekania czerwonych krwinek z naczyń krwionośnych. Gdy krwinki uciekną do przestrzeni międzykomórkowej, muszą zostać rozłożone na części składowe i oczyszczone w procesie identycznym jak gojenie klasycznego siniaka. Ponieważ stale wyciekają, proces ich usuwania nigdy się nie kończy. Więcej o naczyniach krwionośnych i ich stanie jest omówione na najniższym poziomie.
"Mewing" - teoria głosząca, że odpowiednia pozycja języka może pozytywnie wpłynąć na ułożenie żuchwy, kształt podniebienia oraz jakość zgryzu, pośrednio prowadząc do poprawy atrakcyjności twarzy, jak i objawów starzenia. Mewing nie wymaga żadnej inwestycji i każdy może go praktykować poprzez ćwiczenie odpowiedniego ułożenia języka. Ten łatwy do przeskoczenia próg na wstępie oraz relatywna prostota teorii przyczyniają się do ogromnej popularności tego pomysłu. Jednak na setki tysięcy, jeśli nie miliony "mewingujących", bardzo mało osób osiągnęło obiecywany sukces. Dlatego z jednej strony ciężko mi oznaczyć "mewing" jako mit, ale uważam, że prawdopodobnie większe szanse na sukces ma wizyta u ortodonty estetycznego i klasyczne metody korekty zgryzu. Wiele osób ma też skrzywioną przegrodę nosową i jej korekta może mieć bardzo korzystny efekt dla jakości życia oraz wyglądu twarzy.

5. "Potrafię wpisać adres PUBMED z pamięci"

Mięśniowa teoria starzenia  - zapraszam TU.
DMAE - to jedna z legend internetu, jak i kontrowersyjny suplement i składnik kosmetyczny. We wczesnych latach 2000 po niszowych forach zaczęła krążyć plotka, że można kapsułki suplementu DMAE rozmontować i wsypać ich zawartość do kremu, uzyskując tym cudowny w działaniu liftingujący kosmetyk (DMAE jest bardzo zasadowe, więc to nie jest dobry pomysł!). Kilka badań naukowych potwierdziło, że DMAE jako składnik kosmetyczny poprawia kształt twarzy i jest bezpieczny w stosowaniu, ale jedno badanie zasugerowało, że DMAE prowadzi do obumierania fibroblastów. Choć owo badanie i jego metodologia były bardzo kontrowersyjne i w sumie nie wiadomo, czy większe znaczenie miało DMAE, czy jego zasadowa natura, sława owego składnika przygasła koło 2012 roku. W Unii Europejskiej nie jest nawet rozpoznawany jako aktywny składnik kosmetyczny (ale w USA jest). A szkoda, bo potencjalnie ma wpływ na podatność acetylocholiny w mięśniach pod skórą, co potencjalnie tłumaczyło pozytywny wpływ tego składnika na kształt twarzy i zmarszczki na szyi.
Ocenianie wieku jako umiejętność - nie trzeba za długo brać udział w internetowych dyskusjach na temat wieku, by trafić na rozmówczynię, deklarującą, że choć ma 40 lat i nic nie robi w kierunku przeciwstarzenia dalej wygląda na 16 lat... choć jej zdjęcia na Instagramie wprost pokazują kogoś, kto wygląda na swój wiek. Umiejętność oceniania wieku innych jest nabywana i nie każdy jest równie wizualnie spostrzegawczy i wrażliwy na objawy starzenia. Dlatego niektórzy są nieświadomi na ile lat wyglądają (i zdecydowanie nie warto ich na siłę "uświadamiać"!), zaś inni (np. artyści zajmujacy się portreturą) mogą mieć tą umiejętność dopracowaną do perfekcji. Na umiejęstność rozpoznawania wieku innych wpływa też sama populacja, na podstawie której uczymy się tej umiejętności - lepiej idzie nam ocenianie wieku osób z naszej własnej grupy etnicznej (co tłumaczyłoby fenomen Europejek postrzegających Azjatki jako wyglądające młodo ponad swój wiek).
.
Umiejętność oceniania wieku innych jest też dynamiczna i zmienia się w raz z nami. Kiedyś wyżelazkowane botoksem czoło mogło niektórych przekoywać, że osoba z owym czołem wygląda młodo, ale na chwilę obecną większość z nas zinterpretuje podejrzanie świecące i gładkie czoło jako objaw starzenia.
.
Niestety specjalistów medycyny estetycznej nie edukuje się pod tym kątem, więc osoby oferujące usługi wstrzykiwania, itp., nie zawsze są najlepszymi doradcami w temacie. Jeśli twój lekarz/lekarka mówi o "złotej proporcji" zamiast o anatomicznych zmianach związanych z procesami starzenia twarzy, polecam uciekać z gabinetu.

6. "Wydałam 39 euro na PDFa z badaniami na temat starzenia twarzy"

Tripeptide-29/hydroxyprolina  - konsumowanie hydrolizowanego kolagenu oraz zabiegi uszkadzające cerę w kontrolowany sposób, typu peeling kwasem, mikrodermabrazja, derma-rolling czy laser podnoszą poziomy hydroxy-proliny w skórze, co prowadzi do zwiększonej produkcji kolagenu. Niewiele osób wie jednak, że hydroxy-prolinę można też pozyskać z bakterii i może być składnikiem produktów kosmetycznych nakładanych na skórę - nazwa INCI to Tripeptide-22. Jest to potencjalnie "droga na skróty" by uzyskać ten sam efekt, jak wymienione zabiegi. Pss psss serum pod oczy CUKIER zawiera ten składnik.
Włókna oksytalanowe  - wszyscy wiedzą o kolagenie, ale kto wie, że istnieją jeszcze włókna oksytalanowe? W przeciwieństwie do długich włókien kolagenu, które leżą "na płasko" w skórze, włókna oksytalanowe położone prostopadle, zaraz pod warstwą epidermy i w teorii ich ubywanie prowadzi do zwiotczenia cery. Składnikiem kosmetycznym, który promuje odnawianie tych włókien jest preparat z cibory jadalnej, znany pod nazwą komercyjną PAPILACTYL D®.

7. Starzenie twarzy to tylko teoria

Wyciąg z mangostanu przeciw glikacji - mangostan to popularny w Azji owoc, który niestety nie jest dopuszczony do obrotu w Unii Europejskiej (ze względu na jakąś problematyczną muszkę, która lubi się z tymi owocami). Są poszlaki naukowe sugerujące, że zażywanie wyciągu z mangostanu obniża poziom glikacji w skórze. Można kupić kapsułki na iHerb.
Malaris - to drobny mięsień zaczepiony na kości policzkowej, który "podtrzymuje" cały policzek. Mięsień jest na tyle drobny, że dezintegruje się zaraz po śmierci, przez co pozyskiwanie wiedzy na jego temat jest bardzo utrudnione. Dodatkowo jego występowanie w populacjach ludzkich wacha się pomiędzy około 2% dla mieszkańców Europy, do 50-65% w populacjach Azji i Afryki (co potencjalnie tłumaczy, dlaczego postrzegamy twarze osób z tych regionów jako wyglądające "wiecznie młodo", gdyż ich policzki są odporniejsze na opadanie). Malaris jest o tyle interesujący, że jeśli się go posiada i przez przypadek sparaliżuje się go botoksem, twarz zaczyna zauważalnie "lecieć w dół". Prawda jest taka, że nasza wiedza na temat mięśni twarzy jest dość ograniczona i malaris jest tylko jednym z przykładów tego, jak wiele jest jeszcze do odkrycia.
Lipidowa teoria starzenia - komórki tłuszczowe zawieszone są w kolagenowej sieci. Komórki tłuszczowe mają to do siebie, że mogą się rozrastać, by pomieścić więcej lipidów. Gdy komórce "kończy się miejsce" i lipidy zaczynają gromadzić się w przestrzeni między-komórkowej, aktywuje to wspomniany wcześniej MMP, który rozcina kolagen, by dać komórkom szansę na rozrost z założeniem, że gdy wystarczająco lipidów zostanie zagospodarowanych, fibroblasty odtworzą na nowo struktury podtrzymujące powiększone komórki tłuszczowe. Z wiekiem jednak obserwujemy, że naczynia krwionośne oraz limfatyczne zaczynają przepuszczać nadmiarowe ilości lipidów, nakręcając stan zapalny, polegający na nad-aktywności MMP. Dlaczego naczynia krwionośne i limfatyczne zaczynają przeciekać? W skórze bardzo niszczy je słońce (a właściwie MMP aktywowane przez słońce), jako że są zbudowane w większości z kolagenu. Ale są też teorie sugerujące że odkładająca się w naczyniach krwionośnych płytka miażdżycowa prowokuje stan zapalny, prowadzący do zwiększenia przepuszczalności naczyń krwionośnych.
Jest to o tyle fascynująca teoria, że głębokie bruzdy na twarzy tworzą się dokładnie nad miejscami, gdzie przebiegają główne arterie i naczynia limfatyczne w twarzy. Badania przekroju skóry ujawniły, że bezpośrednio nad naczyniami skóra jest ewidentnie cieńsza i pozbawiona kolagenu. Jak sobie z tym radzić? Unikać bycia bezpośrednio w słońcu i nie jeść produktów zawierających cholesterol (nasze ciało produkuje swój własny, ale nie radzi sobie z tym z diety i odkłada go w formie płytki miażdżycowej w naczyniach krwionośnych). Suplementy jako pycogenol oraz ekstrakt z pestek winogron wydają się mieć wyjątkowo pozytywny wpływ na naczynia krwionośne, zaś ekstrakt z szyszki sosny zwyczajnej zawiera apelinę, która reguluje przepuszczalność naczyń limfatycznych - niestety jako składnik kosmetyczny taki ekstrakt jest niezwykle żadko spotykany (był kiedyś w kosmetykach Shiseido, ale serie z nim zostały już wycofane).