Jak pozbyłam się bruzdy nosowo-ustnej : mięsniowa teoria starzenia twarzy w praktyce

Bruzda nosowo-wargowa to coś, co na mojej twarzy pojawiło się gdy miałam 22 lata. Nigdy się nie opalałam, więc skórę miałam w doskonałym stanie. Przez lata dbałam o bruzdę używając różnych programów masaży i ćwiczeń twarzy, ale po przekroczeniu 35 roku życia, miałam wrażenie, że nie dają rady.

Gdy w żurnalach naukowych dokopałam się do mięśniowej teorii starzenia, promowanej przez autorytety jak dr Joel Pessa czy Claude de Lauarn, zainspirowało mnie to do próbowania nowych sposobów na pozbycie się tej bruzdy.

Teoria

Mięśniowa teoria starzenia twarzy (MTST) zakłada, że z czasem mięśnie stają się permanentnie spięte i skrócone, przez co leżące na nich tkanki (skóra, tkanka tłuszczowa) wybrzuszają się i fałdują, zaś leżący w głębi twarzy tłuszcz jest "wyciskany" spod mięśni i przemieszcza się.

Na policzku ten proces jest wyjątkowo widoczny, bo na mięśniach odpowiadających za uśmiech i podnoszenie ust siedzi pokaźna poduszeczka tłuszczu, zwana "malar fat pad".

Za bruzdę nosowo ustną odpowiadają w teorii 4 mięśnie - levator labii (zarówno superioris oraz alaeque nasi), mięśnie jarzmowe i risorius. Te mięśnie są z jednej strony przyczepione do kości, z drugiej spajają się z mięśniem okrężnym ust. W zależności gdzie pojawia się bruzda, można inferować, nadaktywność których mięśni jest przyczyną jej powstawania:

 

Dr Joel Pessa w swojej praktyce zauważył, że gdy starsze osoby cierpią na połowiczny paraliż twarzy, kącik i podstawa nosa na sparaliżowanej części twarzy wędrują w dół i częściowo rozprostowują bruzdę nosowo ustną:

U młodych osób, które nie mają bruzdy nosowo-wargowej, ta asymetria jest częstno niezauważalna, sugerując, że w młodej twarzy mięśnie są naturalnie wydłużone, oferując wystarczającą powierzchnię dla wszystkich tkanek policzka.

Analizując zdjęcia porównujące twarz tej samej osoby w młodym i dojrzałym wieku, można dostrzec, że choć proporcje twarzy pozostają niezmienione, podstawa nosa wędruje w górę, zaś same nozdrza wyglądają na napięte i rozwarte:

Zamiast szukać redukcji bruzdy nosowo ustnej w liftingu twarzy, MTST szuka powiększenia powierzchni twarzy i policzka. Jest to odwrotne podejście do dominującej w medycynie estetycznej obsesji podciągania i napinania. 

Osoby borykające się z bruzdą nosowo-wargową często chwytają za skronie i ciągną skórę w górę, by rozprostować bruzdę. Ale można ją też rozprostować ciągnąc koniuszek nosa w dół.

Ponieważ wszystkie ważne dla bruzdy nosowo-ustnej mięśnie siedzą głęboko ukryte pod warstwami poduszeczek tłuszczu, nie da się ich dosięgnąć kosmetykami, ani nawet typowymi masażami jak jadeitowym rollerem czy gua sha.

Botox też nie jest rozwiązaniem, ponieważ potencjalnie zagrażałby mimice twarzy, nie wspominając o fakcie, że nie rozwiązuje problemu, tylko go maskuje.

 Nie trzeba ćwiczyć tych mięśni, gdyż każdy uśmiech, mowa czy nawet zjedzenie czegoś, aktywuje je wszystkie. 

Praktyka

Przyglądając się zmianom na mojej własnej twarzy założyłam, że głównym problemem jest najprawdopodobniej Levator labii superioris (LLS) - czyli mięsień odpowiedzialny za podnoszenie ust w obnażającym górne zęby grymasie. Nie tylko bruzdy były najgłębsze w okolicach skrzydełek nosa, ale zauważyłam też na przestrzeni lat spłaszczenie i wydłużenie rynienki nosowej. Jedno z ramion LLS odpowiada za podciąganie w górę nozdrzy, przy okazji ciągnąc w górę całą podstawę nosa, co jest związane z optycznym wydłużeniem rynienki nosowej.

W swoich masażach skupiałam się na znalezieniu najlepszych metod chwycenia i pociągnięcia za LLS. W praktyce oznaczało to przytrzymywanie policzka i ciągnięcie za usta w miejscu, gdzie zakładam, że LLS był zakotwiczony - czyli tam, gdzie czułam stwardnienie, gdy podciągałam usta w obnażającym zęby grymasie.

 

Stosowałam też inne ruchy by rozluźnić mięśnie na linii żuchwy oraz pozostałe mięśnie policzków. Całe zestawy można znaleźć w mojej książce o masażach twarzy.

Efekty

Pierwsze efekty pojawiły się już po kilku tygodniach trenowania, ale dopiero po upływie wielu miesięcy efekt zaczął się stabilizować, zaś skóra w miejscu bruzdy wygładzać i wzmacniać. Na przestrzeni czasu cały czas zmieniałam ilość i intensywność treningów by utrzymać efekt. Im dłużej trenuję ten obszar twarzy, tym lepiej "czuję" mięśnie odpowiedzialne za zmiany w tym regionie.